Opinie o Nas

Historia okularów przeciwsłonecznych jest długa i fascynująca. Nie brak w niej genialnych wynalazców, czy sław walczących o prywatność. Okazuje się również, że powodów dla których pokochaliśmy okulary przeciwsłoneczne jest wiele. Dla jednych z nas są one niezbędnym elementem stylizacji, dla drugich najlepszym sposobem ochrony przed słońcem, a dla innych metodą pozostania nierozpoznawalnym.
W zasadzie wszystkie wizyty u okulisty, w trakcie których lekarz rozpoznał wadę wzroku, kończą się otrzymaniem recepty - kawałka papieru z danymi, które dla pacjenta mogą wydać się mocno tajemnicze. Dziś rozwiewamy ten sekret – tłumaczymy jak czytać receptę od okulisty i co właściwie oznaczają wypisane tam parametry.
Okulary z lat 80. w niczym nie ustępowały oprawkom z wcześniejszej dekady – były równie szalone, wyraziste i ekstrawaganckie. Jednak zasłużyły na osobne wyróżnienie. Pamiętacie Toma Cruise’a jako Mavericka w filmie „Top Gun”? Aktor nosił tam między innymi czarne aviatory, krótką skórzaną kurtkę i niebieskie dżinsy. Z modą eksperymentowała również księżna Diana, która stawiała na duże i kolorowe plastikowe okulary, których nie sposób było nie zauważyć.
Okulary z lat 70. to okazały się prawdziwą rewolucją. Nic dziwnego, były jednym z elementów odważnej i nieszablonowej mody epoki hippisów czy fanów nowych gatunków muzycznych. To właśnie w latach 70. ludzie zwariowali na punkcie disco, glam rocka czy punku. Co więcej każdy z tych stylów był rozpoznawalny na pierwszy rzut oka.
Co łączy powłokę polaryzacyjną, antyrefleks i tzw. Blue Blocker? Spieszymy z odpowiedzią. Wszystkie te warstwy chronią oczy przed szkodliwym działaniem światła. Pierwsza z nich – polaryzacja – eliminuje działanie światła odbitego, z którym mamy do czynienia każdego słonecznego dnia. Antyrefleks z kolei chroni przed sztucznymi refleksami światła obecnymi zwłaszcza nocą. Wreszcie, Blue Blocker zwiększa kontrast, znacząco poprawiając widoczność.